Dziennikarz prosi Lewandowskiego, by ten wziął przykład ze... Stocha

Dziennikarz prosi Lewandowskiego, by ten wziął przykład ze... Stocha

Cztery trofea

Raimund Hinko, uznany niemiecki dziennikarz, zamieścił na łamach "Bilda" felieton, w którym zwrócił się do Roberta Lewandowskiego, by ten wziął przykład z Kamila Stoch i jego ostatnich sukcesów. Kto dla Roberta Lewandowskiego może być wzorem i przykładem? Hinko, który jest wieloletnim felietonistą "Bilda", sugeruje, że Lewandowski powinien zainspirować się  sukcesami Kamila Stocha. Dziennikarz nie ukrywa, że chciałby, żeby polski napastnik w najbliższym roku zdobył cztery trofea. - Drogi Robercie Lewandowski, kiedy zobaczyłem, jak twój rodak Kamil Stoch leciał na Turnieju Czterech Skoczni, myślałem o tobie. Ten elegancki ptak wygrał wszystkie cztery konkursy i myślę, że to wskazówka dla ciebie, byś też zgarnął cztery główne trofea: mistrzostwo, Puchar Niemiec, Ligę Mistrzów i koronę króla strzelców Bundesligi - pisze Niemiec w najnowszym wydaniu Bilda. Hinko zauważa, że rywalizacja Stocha z Lewandowskim może dać obu wielką motywację. - Myślę, że do realizacji tych celów zainspiruje cię rywalizacja z bohaterem skoków narciarskich. Stawką jest tu miłość Polaków. Z tej miłości obaj wyciągacie maksymalną motywację. Polacy kochają swojego kapitana, który latem poprowadzi ich na mistrzostwach świata. Na twoją cześć nazwali jedną z ulic w Kuźni Raciborskiej. Podczas obrony pracy licencjackiej, profesorowie siedzieli w koszulkach z numerem 9 - zakończył Hinko.

  • 2018.01.09
  • Źródło: Bild


Czy to przez niego Real Madryt stracił szansę na walkę o mistrzostwo Hiszpanii? Fatalne liczby gwiazdy...

Czy to przez niego Real Madryt stracił szansę na walkę o mistrzostwo Hiszpanii? Fatalne liczby gwiazdy...

Marcelo bez formy

Nie milkną echa remisu z Celtą Vigo. Obie bramki, które stracił Real Madryt, zostały wykreowane i wykorzystane po lewej stronie boiska, na której Marcelo nie potrafił poradzić sobie z Danielem Wassem. Przy akcji na 2:2 w ogóle go w pobliżu Duńczyka nie było. Jak jednak pokazują statystyki, nie jest to nic zaskakującego. Sześć z szesnastu straconych w tym sezonie ligowym bramek przez Real Madryt przyszło z lewej strony, na której operuje właśnie Brazylijczyk. To niemal 40% wszystkich. Są to właśnie gole, które kosztowały Królewskich wiele punktów i ostatecznie oddaliły ich od mistrzostwa. Udowodniły również, że w rozgrywkach 2017/18 Marcelo nie jest nawet cieniem samego siebie. Wystarczy przypomnieć te bramki, które najbardziej szkodziły Realowi Madryt. Dwie stracone z Celtą. Błąd Brazylijczyka przy bramce Suáreza, która otworzyła wynik Klasyku, kiedy to wracał on w naprawdę żółwim tempie, a grający po jego stronie Sergi Roberto zaliczał asystę. Późniejsza akcja Messiego, wykładającego piłkę Vidalowi. Do tego trzeba wspomnieć straconą bramkę w Gironie, gdy Marcelo kompletnie odpuścił krycie Stuaniego. Dorzućmy jeszcze kontrę Getafe na 1:1. Tutaj jednak obrońcy się poszczęściło, ponieważ w końcówce Cristiano dał trzy punkty Królewskim. Nie dość jednak, że Brazylijczyk nie wywiązuje się ze swoich obowiązków defensywnych, to nie daje jeszcze tej iskry z przodu, która była pierwszą linią obrony fanów jego gry. W ciągu całego sezonu zaliczył… jedną asystę. W porównaniu z ubiegłymi rozgrywkami, kiedy to wraz z Carvajalem byli motorem napędowym zespołu, wygląda to rzeczywiście ubogo. Sam Hiszpan również zniknął, ponieważ nie zanotował jeszcze ani jednego ostatniego podania.

  • 2018.01.09
  • Źródło: MARCA